Kultura żydowska po hebrajsku

Życie Żydów w Europie z dala od metropolii

Logo programu UE wspierające kulturę "Kultura 2000"
Logo Stowarzyszenia Krainy Westfalia-Lippe
Westfalen
Groningen
Lublin

Napisz do nas Kontakt |  Kalendarium: wydarzenia historyczne w skrócie Kalendarium |  Słowniczek Słowniczek |  Polecana literatura Literatura |  Odsyłacze do innych stron Odsyłacze | Dokumenty filmowe projektu Film | Dokumenty dźwiękowe projektuDźwięk |  Pomoc Pomoc |  Wersja niemiecka D  |  Wersja holenderska NL  |  Wersja polska PL  | 

  Znajdujesz się: Strona główna


Handel na ulicy Szerokiej


Na Szerokiej zawsze był duży ruch...

Lubelski nosiwoda Lubelski nosiwoda. Fotografia z okresu II wojny światowej. Autor nieznany.
Fotografia z kolekcji Symchy Wajsa / Archiwum Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN"
... mnóstwo przechodniów, sprzedawców niosących swój towar i głośnym krzykiem zachęcających do kupowania towarów hören Sie dazu einen kurzen Audiobeitrag.

Znaczna liczba "nosiwodów" dźwigała w żelaznych wiadrach wodę, małe dzieci bawiły się na ulicy, handlarki wystawały z różnymi sprzętami i naczyniami wypełnionymi pieczywem, słychać było nieustanny gwar rozmów, czasem kłótni. Przy studniach, skąd czerpało się wodę zawsze był wielki tłum.

Sprzedawcy przesiadywali przed swoimi sklepami, na ulicy przed sklepami rozmieszczone były stołki, ławki, worki i różne inne rzeczy, na środku chodnika stała waga z olbrzymimi worami mąki, otoczona tłumem zmęczonych tragarzy.
Studzienka na ulicy Szerokiej Studzienka z ulicy Szerokiej przed wojną, 1943 rok. Autor nieznany.
Fotografia z kolekcji Symchy Wajsa / Archiwum Ośrodka "Brama Grodzka Teatr NN"
Przez Szeroką ciągnął się zawsze sznur wozów i dwukółek. Wszystkie sklepy znajdujące się na Szerokiej miały namalowany na okiennicach, które zamykano na noc, rodzaj handlu: szewc miał buta, krawiec kawałki materiału, sprzedaż wody oznaczał namalowany syfon.

Handlarki sprzedawały "bubelach"


Na podwórku domu nr 50 zawsze stały furmanki z produktami, które chłopi przywozili ze wsi. Na tak zwanej "psiej górce" przy Szerokiej siedziały żydowskie przekupki i sprzedawały makakigi a w zimie gorącą fasolę i "bubelach" babeczki gryczane, pieczone w specjalnych naczynich, które jedzono na ciepło z masłem. Sprzedawano również obwarzanki.

W XIX wieku ulica nadal stanowiła centrum handlowe dzielnicy żydowskiej, nie była już jednak tak bogata jak kiedyś. Opuścili ją najzamożniejsi lubelscy Żydzi przenosząc się na Stare Miasto lub na Krakowskie Przedmieście. Na Szerokiej zostały te uboższe, wielodzietne rodziny utrzymujące się z drobnego handlu i rzemiosła. W każdej niemal kamienicy znajdowały się malutkie sklepiki, zakłady rzemieślnicze, w których można było kupić wszystko - przybory galanteryjne, szewskie, żywność czy węgiel na opał.

Po wodę chodziło się do dwóch studni, jedna znajdowała się w pobliżu Bramy Grodzkiej, druga zaś na samym końcu ulicy Szerokiej.

Woda kupowana "na wiadra"


Wodę kupowało się na wiadra, 1 wiadro wody kosztowało 1 grosz. Ulica Szeroka była siedzibą różnych żydowskich instytucji. Przy Szrokiej 1 mieściła się organizacja "Cukunft", młodzieżowa organizacja Bundu. Po drugiej stronie ulicy pod numerem 16 mieścił się Związek Igły tzw. Nudł Farain. Był to związek zawodowy krawców lubelskich.