Kultura żydowska po hebrajsku

Życie Żydów w Europie z dala od metropolii

Logo programu UE wspierające kulturę "Kultura 2000"
Logo Stowarzyszenia Krainy Westfalia-Lippe
Westfalen
Groningen
Lublin

Napisz do nas Kontakt |  Kalendarium: wydarzenia historyczne w skrócie Kalendarium |  Słowniczek Słowniczek |  Polecana literatura Literatura |  Odsyłacze do innych stron Odsyłacze | Dokumenty filmowe projektu Film | Dokumenty dźwiękowe projektuDźwięk |  Pomoc Pomoc |  Wersja niemiecka D  |  Wersja holenderska NL  |  Wersja polska PL  | 

  Znajdujesz się: Strona główna


Wychowanie własnych dzieci


Clara miała wyraźne wyobrażenie o wychowaniu dzieci. Swoje pomysły musiała wcielić w czyn, ponieważ miała sześcioro dzieci, które musiała sama wychować....

Pierwszy dom w Groningen Pierwszy dom rodziny Ascher - Pinkhof w Groningen przy ul. Korreweg
Fot: Marcel Wichgers
Dużo wysiłku kosztowało Clarę wychowanie dzieci w tradycji żydowskiej, co postanowiła sobie po śmierci męża Avrahama. "Ponieważ mój dom był także domem Avrahama, musiałam starać się, by przepisy żydowskie związane z jedzeniem, ciszą szabasową były pielęgnowane. Także zasady: co może, a co nie może być akceptowane. To prowadziło do ostrych dyskusji i kiedy dzieci według ich własnego radykalnego mniemania miały rację, przyznawało się rację ich argumentom."

Przeciwko autorytetowi rodziców


Clara była zdania, że rodzice nie powinni być autorytarni. Większą wartość przykładała do rozmowy. Dyrektorowi szkoły, gdzie uczęszczały dzieci Clary, te poglądy wcale się nie podobały. Kiedy zauważył, że Jitschak i Meier wbrew regułom dzielą między siebie zadanie domowe, powiedział Clarze: "Brakuje im trochę rygoru nieprawdaż?" Clara przyznała mu rację, ale nadal wychowywała swoje dzieci tak, jak sama uważała. "Otwarcie i radość" między nią i dziećmi ceniła ponad wszystko.
Drugi dom w Groningen Drugi dom e Groningen przy ul. Petrus Campersingel
Fot: Marcel Wichgers

Samokrytyka


Jednak sama była zdania, że popełniła wiele błędów w wychowaniu. Wydarzenia, które właściwie nie były istotne, głęboko leżały jej na sercu. Uważała, że popełniła błąd, nie przykrywając do snu swego dwuletniego syna Jitschaka. Sypiał on na poddaszu i kiedy Clara była w zaawansowanej ciąży, nie była po prostu w stanie iść po schodach na poddasze. Chłopiec budził się co noc z krzykiem, co bardzo denerwowało pomoc domową, która spała przy nim w pomieszczeniu na poddaszu.

Dla Clary już wkrótce było jasne, że przyczyną nocnych krzyków był fakt, że musiał on iść sam do łóżka. Od tego momentu, co wieczór go przykrywała, Jitschak nie cierpiał już więcej na ataki płaczu. "Ale we mnie siedziało to gryzące uczucie, że on sam wychodził do góry. Nie mogłam tego nigdy pokonać, nawet wtedy, kiedy był już dorosły. (...) Tylko kilka wieczorów bez nakrycia małego chłopca i wina na całe życie."